Eric Emmanuel Schmitt – „Kiedy byłem dziełem sztuki”

kiedy-bylem-dzielem-sztuki-b-iext35246645

Książki Schmitta poruszają do głębi, śmieszą swoim ironicznym, troszkę groteskowym humorem, zmuszają do refleksji i zastanowienia nad życiem. Autor bardzo lubi tematykę damsko-męską, dotyka problemów relacji międzyludzkich, za każdym razem zaskakując zakończeniem, które, choć często banalne, potrafi wprowadzić czytelnika w osłupienie. I tym razem podczas czytania doznaje się niezapomnianych wrażeń – choć jest inna, niż pozostałe pozycje autora. Jest niezwykła, niebanalna, inna…

Zostało postanowione, że zabiję się następnego dnia rano, w poniedziałek”. Książka – fenomen! Opowiada w zasadzie o każdym z nas (everyman – dosłownie!) – mężczyzna (najbrzydszy z trójki braci Firelli), który stracił sens w swoją egzystencję i jest gotowy odejść z tego świata. Zagłębiony w beznadziejności swojego istnienia (i użalaniu się nad sobą) obmyśla plany samobójstw – wielu – nie tak łatwo, jak nam się może zdaje, odebrać sobie życie. Przed kolejną próbą powstrzymuje go człowiek nie do końca do tego odpowiedni – znany artysta łaknący sukcesu, niejaki Zeus Peter Lama. Obiecuje odmienić jego życie, jednak warunek jaki musi spełnić jest szokujący – całkowicie zniknąć ze świata, wyzbyć się swojej tożsamości i narodzić się na nowo, jako dzieło sztuki, czyli własność artysty.

„Co miałem robić? Uciec, to był mój pierwszy odruch. Ale mieszkaliśmy na wyspie, byłem powszechnie znany i natychmiast doniesiono by o mnie Zeusowi Peterowi Lamie”. Bohater z początku czuje się szczęśliwy w nowym życiu, wszyscy go podziwiają, jego ciało przechodzi metamorfozę kompletną (nie przypomina już dawnego siebie). Nadane zostaje mu nowe imię: Adam bis. Jest piękny, wprawia ludzi w zachwyt, kobiety go uwielbiają (wreszcie spełnia się jako mężczyzna). Społeczeństwo przyjmuje go jako dzieło sztuki i wszystkie jego człowiecze zachowania działają na jego niekorzyść. Nie może na przykład z nikim rozmawiać, gdyż zostaje odebrany za dziwadło. Zmanipulowany przez „Dobroczyńcę”, który staje się dla niego kimś w rodzaju guru, zaczyna dostrzegać brak niezależności, uwięzienie w rękach Zeusa Petera Lamy, całkowity brak swoich praw. Pewnego razu dociera na plażę, gdzie poznaje dwójkę ludzi – artystę i jego córkę. Spędza z nimi coraz więcej czasu, rozmawiając o różnorakich rzeczach, z czasem zakochuje się w Fionie. Zaczyna się walka o samego siebie, o to, co się kocha, o szczęście i odzyskanie swojej tożsamości (czy też zbudowanie jej od podstaw). Oczywiście Zeus Peter Lama nie odda swego najlepszego dzieła bez walki. Adama czeka porwanie, uwiezienie, zostanie sprzedany, staje się własnością państwową, jednak Fiona i jej ojciec nie pozwolą go sobie odebrać.

Książka wizualnie przepiękna! Okładka wydawnictwa Znak niezwykle dba o wzrokowy odbiór powieści. Pustkowie, szara rzeczywistość, samotne krzesło i lustro, w którym odbija się pustka. Już sam ten obraz wywołuje uczucia: zaciekawienie, troszkę niepokój, niepewność. Możesz przejrzeć się w lustrze, a sam staniesz się dziełem sztuki. Pytanie – czy tego chcesz? Okładka niezwykła, wielkie gratulacje dla twórcy (Olgierda Chmielewskiego) za stworzenie prawdziwego dzieła!

Powieść niezwykła. O Bohaterze, który tak naprawdę jest każdym z nas. A raczej to my, zwykli czytelnicy, jesteśmy jej bohaterami. Adam wplątał się w sytuacje, z których trudno wyjść, ba, które trudno nawet pojąć! Autor, kręcąc korbką fabuły prowadzi nas w coraz bardziej absurdalne zdarzenia (ośmieszając przy tym świat artystów, biurokrację oraz uwidaczniając ludzką głupotę w doświadczaniu sztuki i wierze we wszystko, co daje nam artysta – jak bardzo jesteśmy przez niego zdominowani widzimy dopiero, gdy wejdziemy w rolę dzieła). Historia prosta, jednak sposób jej opisu silnie działa na emocje. Nie da się spokojnie odstawić przeczytanej książki i położyć na półkę obok innych przeczytanych pozycji. Schmitt potrafi słowem stworzyć arcydzieło – każda jego książka wciąga jak narkotyk, słowami oplata serca i umysły – jak bluszcz ciągnący się po ścianie. Bohater – niezdara. Artysta – czarny charakter. Ukochana – najwspanialsza kobieta na świecie. Czytając tę książkę nie da się nie czuć jak w bajce – takiej z morałem. Coś niesamowitego!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *