Czekając końca. Jesień

 

W tęsknocie za dojrzałością
Podążając w przyszłość
Z ogromną nadzieją w sercu
Stłumiona krzykiem teraźniejszość.

Gdzie smutne szarości
Powodują uśmiech.
Gdy mienią się w górze magiczne
Kolorowe płaszcze.

Gdy łzy płyną z nieba
I wiatr owiewa wszystko,
Co kiedyś było tak piękne,
A teraz pokrywa się cieniem.

Za czym tak, za czym
Me serce ucieka,
Do czego wciąż biegnie
Tak tęsknie?

Tańczące w gorączce
Sny, jawy, marzenia,
W euforii zmoczonej
Dusza konająca
I serce gorące,
I umysł zawodny,
Biegną wciąż naprzód,
Ciągle prędzej i prędzej,
Uderzając o przeszkody
Powolnego czasu.

W tęsknocie za przekwitaniem,
Za smutnym zakończeniem
Procesów natury
Wciąż sama siebie gubię.

W ucieczce zgubiona
Droga ma i siła
Czerpana z przyszłości.

Już doczekać się nie można.

Byle tylko przetrwać.

Byle przeboleć.

(10.VII.2013)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *