Słów parę o poznańskiej gwarze

gwara1

Niedzielna lektura „Pulsu Poznania„, a zwłaszcza przetłumaczony na gwarę poznańską tekst Sienkiewicza przypomniał mi o mojej dawnej refleksji na temat gwary. Postanowiłam napisać więc parę słów na ten temat i podzielić się z wami rozmyśleniami.

Nie wiem, czy zauważyliście, że współcześnie coraz większy nacisk w Polsce kładzie się na tak zwaną poprawność językową. Oznacza to bezbłędne posługiwanie się językiem, trafne dobieranie słownictwa, minimum lub całkowity brak błędów ortograficznych, stylistycznych czy też gramatyczno-składniowych. Generalnie panuje przekonanie, iż człowiek inteligentny i wykształcony, czyli (podobno) znaczna większość Polaków musi mówić po polsku poprawnie, składać piękne rozbudowane zdania, używać wyszukanego słownictwa. Słowem – każdy jest językowo mądry.

Czy więc we współczesnym hiperpoprawnym świecie jest miejsce na coś tak przeciętnego i odbiegającego od normy jak gwara? Piszę oto ja, rodowita Poznanianka, która swój język szanuję, choć czasami mnie bardzo obrzydza. Zdaję sobie sprawę, że gwara jest żywa w moim języku, wkrada się w tą superpoprawną polszczyznę, którą za wszelką cenę staram się mówić (moje głupie przekonanie, że polonistce nie wypada mówić gwarą :P).

Trochę z historii, trochę z wymowy
Gwara poznańska ukształtowała się przez ogromne wpływy języka niemieckiego. Ponad sto lat panowania Niemców na ziemiach polskich odcisnęło bardzo widoczne znaki w języku polskim. Przymus posługiwania się językiem niemieckim spowodował pojawienie się germanizmów w mowie ojczystej, co później przekształciło się w gwarę. W dialekcie występują słowa całkowicie odmienne od polskich, mające być może swe korzenie właśnie w mowie niemieckiej (ajzol, ancug, hajcować, klunkry itd.) Gwara ma również charakterystyczne udźwięcznienie międzywyrazowe, tj. pojawia się dźwięczna wymowa ostatniej spółgłoski w wyrazie przy jednoczesnym występowaniu samogłosek lub spółgłosek (m, n, ń, r, l, ł) w nagłosie wyrazu następnego. Takie udźwięcznienie widać i we współczesnym języku polskim wymawianym w rejonie Wielkopolski (wymowa krakowsko-poznańska). To zjawisko jest dowodem na to, że gwara nie do końca wykorzeniła się z polszczyzny i nadal oddziałuje w pewien sposób na mieszkańców z danego regionu, choć wielu uważa ją za zjawisko zanikające. Coraz mniej używa się gwaryzmów, w mowie pozostały głównie te „codziennego użytku” (tej, plendze, pyry, wyro itd.). Niewielki odsetek rodowitych Poznaniaków używa gwary, najtrwalsze jej wpływy widoczne są jedynie na wsiach. Mowa tu oczywiście o rdzennych gwaryzmach, charakteryzujących się podwyższeniem melodii, przedłużaniem wyrazów, głównie w ostatniej sylabie, różnorodnymi zmianami konkretnych sylab czy pojedynczych liter w danym słowie (np. y zamiast e: mlyko, chlyb; yj lub ij zamiast końcówki ej: gorzyj, lepji; ło zamiast o: łoko itd.) Są to z reguły zmiany zachodzące w wymowie, choć niejednokrotnie zapisuje się dane wyrazy tak, jak się je słyszy. 

Gwara przeżyła przeistoczenie. Nie jest już tak wyraźna jak dawniej, można zaobserwować pewny jej zanik czy zniekształcenie, jednak myślę, że o całkowitym jej zniknięciu nie może być mowy. Co więcej sądzę, iż gwara wciąż się rozwija. Język zmienia się praktycznie cały czas, językoznawcy obserwują jego różnorodne metamorfozy, przekształcenia i modyfikacje podczas wielu lat badań. Także w języku gwarowym można zauważyć zmiany. Na pewno gwara poznańska nie jest już tak wyraźna jak dawniej, jednak niektóre jej wpływy do dziś odciskają się na mieszkańcach Wielkopolski. Także Poznania, w którym coraz więcej przecież przyjezdnych!

Czytałam kiedyś artykuł (rozprawę naukową ?) znanego językoznawcy Kordiana Bakuły, w którym wyraża pewne obawy o żywotność gwar. Mowa w niej o miejscu gwary w szkołach (a raczej jego braku). Porusza ważne problemy, z jakimi zmaga się gwara, niejednokrotnie w szkołach niestety tępiona. Według niego gwara w szkołach traktowana jest jako błąd: (…)określenie czegoś jako błąd stanowi jedno z najpotężniejszych technik walki z gwarą. Nauczyciele języka polskiego nie umieją odróżniać błędu od cechy gwarowej, dla nich wszystko, co nie należy do odmiany ogólnej jest błędem, który trzeba tępić. W rezultacie tępiona jest gwara”. Osobiście uważam (o czym mówi także Bakuła), iż problemem jest niewiedza nauczycieli. Na studiach polonistycznych niewiele lub w ogóle nie ma mowy o regionalnych odmianach języka (serio), co tym samym powoduje znaczące braki w wiedzy nauczycieli. „(…) Mało wiedzą o gwarach studenci filologii polskiej. Zbyt mało, by potem, jako nauczyciele nie prześladować uczniów gwarujących, zbyt mało, by odróżnić błąd od cechy gwarowej, (…) efektem takiego tępienia jest dewastacja gwar, ich istnienie w stanie szczątkowym w wielu rejonach kraju”. Uważa, iż takie zjawisko można z całą pewnością nazwać „barbarzyństwem pedagogicznym”. To samo zdanie ma na ten temat Marek Szymański, odtwórca znanych wierszy przetłumaczonych na gwarę poznańską, lepiej znany pod pseudonimem „Wuja Czechu” – „Gwara poznańska została skutecznie wytępiona w szkołach, ponieważ powszechnie uważano, że mówienie nią świadczy o wiejskim pochodzeniu.(…) Tak jest do dziś, choć wiele osób zna gwarę, to jednak się nią nie posługuje”.

Bakuła pisze też o poprawności językowej: „Pojęcie czystej polszczyzny związane jest tylko z odmianą ogólną. (…) Wykształcenie związane jest wyłącznie z językiem literackim, bo nikt nigdy nie powie o człowieku mówiącym gwarą, że jest wykształcony, że ma wykształcenie, powie się o nim natomiast niewykształcony, a nawet ciemny czy zabobonny”. Polski inteligent traktuje gwarę raczej ze śmiechem, niekiedy z zażenowaniem, niepoważnie (mnie też się zdarza, przyznaję). Gwara uchodzi za staroświecką, przestarzałą, postrzega się ją jako niepoprawną, gorszą od rdzennego języka polskiego, a to głównie przez zmiany kulturowo-historyczne.

Po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku upowszechniło się dążenie do „wyczyszczenia” języka polskiego z wszelkich wpływów językowych spowodowanych zaborami. Ponadto po II Wojnie Światowej nastąpiło przemieszanie cywilizacyjne ludności wiejskiej i miejskiej, co wymagało zintegrowania społecznego, a w konsekwencji degradacji gwar. Nie łatwo więc gwarze trwać w świecie, który dąży do hiperpoprawności.

Nie do końca zgadzam się ze zdaniem doktora. Od gwary się odchodzi, owszem, nie znaczy to jednak, że całkowicie się o niej zapomina! Z własnego doświadczenia wiem, że gwara przechodzi mały renesans. Ludzie coraz częściej pytają o słowniki gwary poznańskiej. Mało tego – chcą tekstów napisanych gwarą! Przy tej okazji warto nadmienić o wielkim arcydziele literatury światowej, Małym Księciu Antoine’go de Saint-Exupéry’ego – ma zostać wydany właśnie w gwarze poznańskiej! Nowa wersja Małego Księcia nosi nazwę Książę Szaranek. Dokładnej daty premiery niestety nie znam, miała pojawić się w tym roku… Wcześniej zostały na gwarę poznańską przetłumaczone również fragment Pana Tadeusza oraz popularne polskie wiersze: Rzepka, Lokomotywa Tuwima i Paweł i Gaweł Fredry. Sami widzicie, że w literaturze gwara poznańska nie pozostaje tylko wspomnieniem.

W życiu codziennym stan gwary także nie wygląda najgorzej. Prowadzona na antenie Radia Merkury audycja poświęcona gwarze poznańskiej wciąż gromadzi rzeszę fanów języka przed radioodbiornikami. W słuchowisku dużo mówi się o gwarze, są też konkursy dla słuchaczy (wystarczy zadzwonić i odszyfrować znaczenie trzech słów gwarowych oraz przetłumaczyć inne słówko z polskiego na gwarę). Można się czasem nieźle uśmiać podczas audycji. 😉 Widziałam też w Poznaniu plakaty filmowe z przetłumaczonymi na dialekt wielkopolski tytułami, pojawiły się mapy Have a nice TEY in Poznań!, zawierające słowniczek gwaryzmów, więc naprawdę nie jest najgorzej! Nawet w kalendarzu UAM-owskim jest słowniczek gwary poznańskiej.

Ciekawostką jest Rogalowe Muzeum Poznania, gdzie turyści mogą zapoznać się z tworzeniem najsłynniejszych ciastek Wielkopolski i ponadto nauczyć się wielu ciekawych słów w gwarze poznańskiej. Super sprawa! Strona internetowa muzeum ma możliwość przełączenia języka na gwarę, co jest ciekawym sposobem na obcowanie z gwarą w zaciszu własnego domu (sami zresztą sprawdźcie – odsyłacz wyżej). Powstały nawet piwa o nazwach wziętych z gwary: Szczun, Rojber, Bździągwa, Glapa, Śrup, Dynks, Kejter! Chyba przez samą nazwę warto spróbować, co? 😉

Coś dla Was, Inteligentni Czytelnicy:
W książce prawdopodobnie najsłynniejszego pisarza japońskiego XXI wieku, Harukiego Murakamiego. Jego najnowsza powieść Mężczyźni bez kobiet, w tłumaczeniu na język polski zawiera rozdział napisany właśnie gwarą poznańską. Jest to inwencja autorki tłumaczenia (genialna kobieta!),  a taki zabieg był konieczny, ponieważ jeden z bohaterów historii mówi dialektem z Kansai (bardzo charakterystyczną odmianą języka japońskiego). Tłumaczka zastanawiała się nad przetłumaczeniem języka bohatera na język polski z zastosowaniem jedynie kilku zwrotów czy formuł odbiegających od normy językowej (jak to robiło wielu innych tłumaczy). Zdecydowała się jednak przełożyć całość wypowiedzi Kitaru, gdyż tylko takie tłumaczenie pozwoliło ukazać różnice językowe postaci. To jest fenomenalne! Sposób mówienia Kitaru odbiega od norm językowych, czego się raczej w literaturze pięknej nie spotyka. Dzięki wprowadzeniu tłumaczki wiemy, że bohater posługiwał się tak różnym od powszechnego sposobem mówienia, a przecież wciąż tym samym językiem japońskim. Pokazuje to odmienność i różne odchylenia, które spotyka się w języku (nie tylko polskim, ale np. japońskim). Dzięki takiemu zabiegowi czytelnik może zrozumieć inność Kitaru, zamierzony przez tłumaczkę efekt został więc osiągnięty. Wszystkim, którzy nie czytali, gorąco polecam!

Co więc z tą gwarą? Mimo silnych prób wyplenienia, do jakich niestety dochodzi w szkołach, jest nadal zjawiskiem żywym w języku. Ciągle się ją pielęgnuje, kształci, przemienia, wykorzystuje do rozmaitych zabiegów. Z całą pewnością powinno się troszczyć o gwarę – jest to przecież nasza kolebka narodowa, ważny skrawek historii, która odcisnęła na języku polskim trwały i znaczący ślad. A co tam, że wpływy germańskie. To są nasze wpływy, nasza kolebka narodowa! Powinniśmy o nią dbać i ją szanować (mówię to również do siebie, jako samokrytycznej perfekcjonistki językowej). Gwara we współczesnym świecie ma swoje stałe miejsce i w żadnym wypadku nie powinna być traktowana jako błąd – jest przecież ważnym elementem kultury, przejawem tradycji i uobecnieniem historii. Nie zapominajmy o tym! 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *