Bronka Nowicka: Nike 2016

aa

Witajcie, moi ukochani!

Dziś trochę o tegorocznej Nagrodzie Literackiej Nike, której finał odbył się już prawie miesiąc temu. Pewnie wielu z Was śledziło z zapartym tchem konkurs i miało swoich faworytów. A rozmach tematyczny był w tym roku naprawdę spory! Od książki bardziej historycznej, przez przypominającą pozytywistyczne powieść, po lirykę prozą… wybór był ciężki. Wcale nie zazdroszczę jurorom, przypuszczam, że sama nie wiedziałabym, co wybrać, nie kierując się przy tym moimi osobistymi upodobaniami. Zanim jednak o tegorocznych zmaganiach literackich, pragnę zakreślić trochę historii – dla tych, którzy o nagrodzie słyszeli niewiele, bądź wcale jej nie znają.

Nagroda Nike, przyznawana już od 20 lat, uchodzi za najważniejszą polską nagrodę literacką. Przyznaje się ją dziełom wydanym w roku wcześniejszym. W konkursie może startować każdy, cokolwiek napisał (w grę wchodzi każdy gatunek literacki, reportaże i generalnie wszystkie humanistyczne teksty, które posiadają jakąś literacką wartość. Konkurs ma trzy etapy: w maju przyznaje się 20 nominacji, później spośród nich we wrześniu wyłania się siedmiu finalistów. Ostatnim etapem jest ogłoszenie zwycięzcy, który otrzymuje statuetkę i 100 tysięcy złotych. W latach poprzednich nagrodę główną zdobyli między innymi: Olga Tokarczuk (Księgi Jakubowe, 2015), Karol Modzelewski (Zajeździmy kobyłę historii. Wyznania poobijanego jeźdźca, 2014), Joanna Bator (Ciemno, prawie noc, 2013), Marek Bieńczyk (Książka twarzy, 2012), Marian Pilot (Pióropusz, 2011). Resztę laureatów znajdziecie tutaj: Laureaci Nike

 W tym roku nominacje były bardzo urozmaicone, jednak jury uznało, że główna nagroda należy się Bronce Nowickiej. Przyjrzyjmy się bliżej jej książce.

Ręcznie robiony spis treści to coś, co zdecydowanie przemawia na plus. Jest autentyczny, żywy, prawdziwy. Przekreślenia, odręczne pismo prezentują się bardzo dobrze na pierwszych stronach. Pierwszy tekst także ma jakąś taką przejmującą prawdziwość (Smutek mnie uczy, że służę do życia.) Widać w nim, jak strach paraliżuje mózg, że tak naprawdę nasze ciało działa samo, bez niczyjej pomocy, a my udostępniamy mu możliwość działania. Idąc dalej, mamy przed oczami teksty. Nieduże treścią, na pierwszy rzut oka są to właściwie krótkie anegdotki. W temacie widać główny wątek danego tekstu. Czym nazwać ten gatunek? Nazwałabym to prozą poetycką, krótkimi opowieściami przeplatanymi metaforyką, czasem bardzo prostą, czasem wulgarną. Świat u Bronki Nowickiej jest mocno upoetyzowany, autorka jest bacznym obserwatorem świata, opisuje to, co dla zwyczajnego człowieka wydaje się nieważne, błahe, niezauważalne („Mrówka roztarta w palcach pachnie octem. Motyl ma puder. Kret frak” – Rajtuzy), niektóre teksty są aż na wylot przesycone prawdziwością, jak np. Guziki:

Babka hoduje swoją matkę w pokoju z połową drzwi. Połowę urżnęła, żeby widzieć co stara wyczynia. Połowę z zamkiem zostawiła. Przekręca w nim klucz, wrzuca za stanik. Nie da nikomu. Jeszcze by wypuścił tę plagę na dom.

Snuje refleksje na temat codziennych, zwyczajnych zdarzeń (dostrzega podobieństwo między kobietami stojącymi w kolejce po mięso a kurami – Parapet), widzi sztuczność świata („Lalek chcą. (…) Później: czeszą im włosy, rozbierają. Co też ona ma pod majtkami, ta lala, co ma? Bliznę po maszynie, która zgrzała plastik. Kłamstwo. Jedno z wielu kłamstw powszedniego dzieciństwa” – Puch). Chwilami są tak prawdziwe, że przeszywają przerażeniem do szpiku kości, pozostawiając czytelnika z paraliżującą pointą („Po kilku dniach bycia na miejscu ręce jadły, piły i pstrykały palcami. Za jakiś czas zachciało im się bić. Wtedy ojciec pokazał im mnie” – Kieszenie, lub Kłębek, który już od pierwszych liter napawa niepokojem – nie da się go nie przeczytać, choć wszystkie zmysły krzyczą, żeby tego nie robić; zdania smutno wchodzą w umysł, gdy uświadamiamy sobie, że mowa o znęcaniu się nad dzieckiem i całe ciało chce wyrazić sprzeciw przeciwko takiemu postępowaniu).

Czytając ma się wrażenie, że wszystkie teksty składają się w jedną, spójną całość. Sprawia to wątek rodzinny, powracający bardzo często, ale też narracja. Prowadzona zazwyczaj z perspektywy dziecka, ukazuje świat widziany jego oczami – opisuje szczegóły, które dla dorosłych są niewidoczne, pokazuje głęboką, dziecięcą wrażliwość, pragnienie poznania. Często poruszany jest również wątek śmierci – mam nawet wrażenie, że jest on nieodłącznym elementem tekstów. To zderzenie życia i śmierci, rzeczywistości i smutku jest dogłębnie ukazane. Ma się wrażenie, że śmierć jest codziennością. 

Czym jest zatem tytułowy kamień? Dziecko znajduje go, bierze go w opiekę, próbuje go nakarmić. Kamień jest w pewnym sensie czymś, co nadaje dziecku sens istnienia, którego nie odkrył nigdy wcześniej. Jest czymś co sprawia, że chce ciągnąć swoje bytowanie. Może chce zwrócić na siebie uwagę rodziców, którzy nie bardzo się nim przejmują? Może chce mieć zwyczajnie dla kogo żyć, o kogo dbać? Zadaje mu pytania o rzeczy niełatwe – np. co dzieje się z martwymi ptakami (bo przecież nikt ich nie chowa, a one jakimś cudem znikają). Zwyczajne, dziecięce pytania, na które powinni odpowiadać dorośli – gdyby mieli w sobie choć odrobinę chęci życia). Tragedią staje się wyrzucenie kamienia w studnię.

Teksty Bronki Nowickiej są trudne. Dotykają poważnych problemów, często fundamentalnych, o których w zwyczajnym, zabieganym świecie zwykle się nie myśli. W prozie widać ogromną wrażliwość autorki, jej spostrzegawczość, ponure rozumienie świata. Dostrzega się też jej błyskotliwość, która z pewnością ułatwia tłumaczenie świata. Pokazuje nam świat takim, jaki jest naprawdę – smutnym, przesyconym śmiercią, trudnościami. Ona nie porusza powszechnych problemów współczesnego świata – dotyka spraw tak często omijanych w codzienności – bytu. Mówi o człowieczeństwie, z całą jej fizjologią, widzi niedoskonałość ludzi, a wręcz ich brzydką naturę, instynkty, które tkwią w nas.

Nie jest to tekst dla każdego. Nie zrozumie go ktoś, kto na co dzień nie zastanawia się nad ludzkimi sprawami – nad człowieczeństwem, nad światem; kto nie widzi w codzienności rzeczy ciekawych, smutnych, trudnych. Kto omija to wszystko w swoim myśleniu, wypycha z codzienności. Troszkę przeraża mnie zainteresowanie książką tylko ze względu otrzymanej nagrody – „trzeba przeczytać, bo w końcu dostała nagrodę”. Obawiam się, że ze względu na to mogą po nią sięgać osoby nieodpowiednie, dla których tematyka okaże się zbyt trudna – i przez to narazi się na falę krytyki.

Nagroda zasłużona, choć z początku byłam raczej sceptyczna. Może dlatego, że nie przekonuje mnie forma tekstów. Nie rozumiem, dlaczego traktuje się to jako poezję. Jest to przecież proza. Proza poetycka, ale jednak proza. Czy tak ma wyglądać współczesna liryka? Rozumiem oczywiście zamysł autorki przy wyborze takiej formy, jest to w pełni trafione, ponieważ czuję, że przy „normalnej” formie lirycznej byłoby autorce trudno przedstawić to wszystko, o czym myślała pisząc teksty (tradycyjna budowa wiersza byłaby zbyt ograniczająca, pełna niedopowiedzeń; tutaj została wybrana forma idealna – choć teksty krótkie, mają jednak bardzo dużo ukrytej treści, którą da się głęboko wyczuć).

Szczerze polecam wszystkim Inteligentnym Czytelnikom. Książka pozwala bowiem spojrzeć nam głębiej na sprawy trudne, które są przecież tak blisko. Może każdy z nas powinien znaleźć swój kamień, który tworzyłby nam jakikolwiek sens istnienia?


[NA MARGINESIE]

Zaskoczeniem okazuje się to, że w Internecie jest stosunkowo mało informacji o nagrodzie Nike. Oficjalna strona internetowa pozostaje wiele do życzenia: nie da się tam nic znaleźć! Trzeba samemu szukać, błądzić, szperać. Długo nie mogłam w ogóle znaleźć jakichkolwiek informacji o tym, kiedy nagroda jest przyznawana. Dopiero w artykule o finalistach zobaczyłam (JEDNO ZDANIE) datę uroczystości. Trochę to żenujące… tak ważne wydarzenie literackie powinno być zdecydowanie bardziej nagłośnione, rozreklamowane… przynajmniej stronę internetową powinno mieć porządną.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *